wtorek, 17 września 2013

Informacja


Jak sami zauważyliście rozdziały pojawiają się rzadko,a jak już są to beznadziejne, że nie da się ich czytać. Przykro mi ale przez kolejny najbliższy tydzień znowu nie ukaże się rozdział :(

Mam kilka powodów:

1. Aktualnie zajmuję się ogarnianiem tematów na maturę ustną z j. polskiego. Jest to straszne,bo tematów jest od cholery, a każdy muszę przeanalizować. Mam kilka typów ale muszę się konkretnie zastanowić.
2. Brak weny. Zarówno na tym jak i na drugim blogu nie mam pomysłów na kolejne rozdziały. A nie chcę żeby rozdziały pisane były na siłę.
3. Brak czasu. Od kilku dni nadrabiam czytanie waszych rozdziałów. Jak przeczytam wasze rozdziały to okazuje się,że brakuje mi czasu na napisanie rozdziału(wiecie 5 ludzi w domu,a każdy chce do komputera).
4. Problemy osobiste przez które tracę humor. Pewnie jakbym teraz napisała rozdział to pokłóciłabym każdego z każdym albo nawet kogoś zabiła,a tego nie chcę.
To chyba wszystkie powody. Mam nadzieję,że mnie zrozumiecie i nie opuścicie ;]
Mam nadzieję,że powrócę niedługo.

Pozdrawiam was z mojej deszczowej mieściny ;) 







poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 9

9.

-Tini-krzyknęła Candelaria gdy ujrzała swoją przyjaciółkę.-Tini porozmawiaj ze mną.
-Znowu będziesz mi kazać zerwać kontakty z Facundem?-zapytała zdenerwowana Martina ale mimo to postanowiła wysłuchać przyjaciółki. Miała cichą nadzieję,że Cande zrozumiała iż Facu jej już nie kocha. Nadzieja matką głupich nieprawdaż?
-Nie. To było głupie przecież znasz go od dawna więc to logiczne,że nie dasz powiedzieć na niego złego słowa.-powiedziała ze skruszoną moną brązowowłosa. Martina bez słowa przytuliła swoją przyjaciółkę. Cande odwzajemniła uścisk,a na jej twarzy pojawił się chytry uśmiech gdy oderwały się od siebie jej uśmiech zamienił się w taki,który nie zdradzał jej niecnych planów.-Wiem,że Facundo do mnie nie wróci ale chyba możemy nadal utrzymywać ze sobą kontakt.- brązowowłosa zagryzła niewinnie wargę.
-Cieszę się,że wreszcie to do Ciebie dotarło.-uśmiechnęła się do niej i złapała ją za rękę.-Znajdziemy Ci kogoś innego.-puściła oczko do przyjaciółki.
-Wolę chwilowo zostać sama.-zaśmiała się Cande.-Ale jakby co to się do ciebie zgłoszę i znajdziemy dla mnie odpowiednią partię.

Lekcja

Facundo nie mógł się skupić na tym co mówiła nauczycielka od geografii. Ciągle miał przed oczami swój sen. Chciałby aby stał się od rzeczywistością. Wiedział,że to raczej mało prawdopodobne, ponieważ Alba najwidoczniej niebyła nim zainteresowana. Traktowała go z dystansem,a miał nadzieję,że coś z tego wyniknie. Do głowy wpadł mu pewien pomysł. Kto wie może Alba jest tą jedyną? Jeśli o nią nie powalczy to nigdy jej nie zdobędzie, a tak bardzo chciałby sprawdzić czy jej usta smakują tak jak w jego pięknym śnie.
-Podasz Albie?-zapytał się Pabla i podał mu mały skrawek papieru. Przyjaciel kiwnął głową i podał karteczkę Albie. Czarnowłosa z ciekawością otworzyła zwiniętą karteczkę i ujrzała pochyłe pismo należące do Facunda.
"Co powiesz na to aby zabrał cię po lekcjach na shake'a? F." Na twarzy Alby momentalnie pojawił się uśmiech. W duszy zaczęła krzyczeć z radości ale przypomniała sobie o dziewczynie bruneta i z przykrością napisała mu nie.
"Dlaczego? Ja stawiam. Proszę nie daj się prosić." Brunet nie był zadowolony z odpowiedzi Alby. Nie wiedział dlaczego była dla niego taka chłodna. Gdy się poznali wydawało mu się,że czarnowłosa polubiła go aczkolwiek od paru dni traktowała go inaczej. Lecąca w jego stronę kulka z kartki przerwała jego rozmyślenia. Z drżąca ręką odwinął papierek. Sam nie wiedział dlaczego tak się stresował przecież tu nawet nie chodziło o randkę tylko zwykły przyjacielski wypad."Bo nie mam ochoty na łażenie z tobą. Może zająłbyś się swoja dziewczyną,a nie napastował niewinne dziewczyny?". Miał ochotę zamordować siedzącą przed nim Candelarię. Domyślił się,że to ona nagadała hiszpance głupot. No bo niby skąd wzięła ta dziewczynę. Brunet westchnął i zaczął odpisywać. "Nie mam dziewczyny. Nie chcę Cię napastować chcę po prostu blizej Cię poznać.".

-Weź od niej numer telefonu i piszcie ze sobą smsy.-warknął Pablo gdy Facu podał mu karteczkę do Alby.
Alba z lekkim biciem serca otworzyła karteczkę i przeczytała jej zawartość. Chciała wstać i na środku sali zatańczyć tzw. taniec szczęścia. Ale opanowała się i zaczęła się zastanawiać. Po chwili aby nie męczyć już Pabla kiwnęła tylko głową na znak zgody. Facundo posłał jej szeroki uśmiech, a ona go odwzajemniła. Może trwaliby w takiej pozycji do końca lekcji ale nad ich głowami rozległ się donośny głos nauczycielki.
-Panie Gambande z panienką Rico proszę się umówić po lekcji,a teraz proszę zdjąć z twarzy ten głupi uśmiech i zapraszam do mapy.-powiedziała nauczycielka groźnie spoglądając na bruneta,który zrobił się czerwony na twarzy i powoli udał się do mapy. Alba zaczęła cicho chichotać co wywołało niezadowolenie nauczycielki.- Panienkę Rico także zapraszam do mapki. Trzeba pomóc temu głąbowi.-powiedziała,a Alba posłusznie wstała i podeszła do bruneta.
-No i tyle mi przyszło z zadawania się z tobą.-szepnęła do Facunda
-Będziesz musiała się przyzwyczaić,bo takich akcji będzie więcej.-mruknął brunet.
-Nie szeptać tam!.-krzyknęła na nich nauczycielka,a oni uśmiechnęli się do siebie.-Proszę wskazać mi...-rozpoczęła odpytywanie.

Po lekcjach

Alba czekała przed szkołą na Facunada,który musiał coś załatwić z jakimś nauczycielem. Usiadła na pobliskiej ławce i patrzała się w beton. Nie mogła uwierzyć,że oto ona szara myszka idzie na lody z bogatym,przystojnym chłopakiem.
-Biedna ty.-usłyszała pewien głos i jak najszybciej podniosła głowę.-Dałaś nabrać.-głos należał do Candelarii.
-Na co?-zapytała zdziwiona Alba.
-Jesteś jego kolejną zdobyczą.-powiedziała brązowowłosa uważnie spoglądając na dziewczynę.- Wykorzysta cię i zostawi. Sama słyszałam jak mówił do Pabla,że cię zaliczy. Ze mną było tak samo. Ja go pokochałam a on mniej kopnął w tyłek. Zastanów się.-powiedziała i odeszła zostawiając zaszokowaną Albę samą.
- To co idziemy?-obok niej pojawił się wesoły Facundo,a Alba bezmyślnie kiwnęła głową i wstała z ławki.

10 min później

Przez całą drogę Facundo gadał jak najęty,a Alba szła w ciszy myśląc o słowach klasowej divy. Po paru minutach doszli do lodziarni. Facundo od razu zamówił shake'i nadal opowiadając o czymś brunetce. Dostali wreszcie shake'i. Brunet zaczął pić swojego zachłannie,a Alba wylała zawartość shake'a na włosy Facunda.
-Pieprz się.-powiedziała i odeszła zostawiając bruneta w kompletnym oszołomieniu.
***
Ja wróciłam z wakacji ale moja wena najwidoczniej jeszcze nie. Wiem,że cały tydzień nic nie pisałam ale jakoś nie mogłam się do tego zabrać. Miał być wczoraj ale to co pisałam to zaraz usuwałam i stwierdziłam,że spróbuję coś dzisiaj napisać No i napisałam takie cudeńko. Jak wam się podoba? Bo mi tak jakoś średnio ale ocenianie zostawiam wam ;d
Jutro przeczytam i skomentuje wasze rozdziały,bo dzisiaj już mi się nie chce ;P

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 8


8.

Był piękny,słoneczny poranek. Cudowna pogoda na weekend. Powoli wszystko budziło się do życia. W tym także dwoje ludzi. Ludzi,którzy są sobie bardzo bliscy mimo,że jeszcze o tym nie wiedzą. Oboje wybrali się na spacer. Nie razem lecz osobno. Ale w te same miejsca. Podążali patrząc raz w bezchmurne niebo, raz na zielone liście, raz na otaczające ich kwiaty. Zapatrzyli się na piękno otaczającego ich miejsca,ze nie zauważyli gdzie poniosły ich nogi, a raczej na kogo.
-Au. Może byś trochę uważał.-powiedziała czarnowłosa dziewczyna próbując podnieść się po upadku.
-Mów za siebie.-powiedział brunet dopiero teraz zauważając na kogo upadł.-Co ty tu robisz?
-O to samo mogłabym zapytać ciebie.-odpowiedziała nie spoglądając na bruneta.
-Taki ładny dzień,że aż prosiło się aby wyjść na spacer.-powiedział lekko się uśmiechając.
-Tak pięknie dzisiaj.-czarnowłosa czuła na sobie wzrok bruneta ale udawała,że interesują ją bawiące dzieci niż czarne oczy wpatrzone w nią.- Co Cię bawi?-odważyła się na niego spojrzeć gdy usłyszała jego śmiech.
-Czy to nie dziwne,że wybraliśmy się w to samo miejsce?-zapytał się niebezpiecznie zbliżając się do czarnowłosej.
-Zwykły przypadek.-powiedziała czując jak zaczęło jej walić serce.
-To nie przypadek.-powiedział ujmując jej dłoń,a ona poczuła ciarki przebiegające ją po plecach.- To przeznaczenie.-powiedział szeptem patrząc jej głęboko w oczy.
-Facundo…-rozpoczęła,ale on jej przerwał.
-Cii.-dotknął jej ust palcem na znak,żeby nic nie mówiła. Ona jak zahipnotyzowana wpatrywała się w jego radosne oczy. On spoglądał na jej malinowe usta,które pragnął posmakować.-Wariuję na twoim punkcie.-wyszeptał do jej ucha lekko je muskając co przyprawiło ją o dreszcze.
-Przecież my się w ogóle nie znamy.-powiedziała głośno przełykając ślinę.
-To miłość od pierwszego wejrzenia.-szepnął i spojrzał w jej błyszczące oczy.-Wierzysz w taką miłość?-zapytał.
-Nie. Miłość nie rodzi się z dnia na dzień.-pokręciła przecząco głową nie odrywając wzroku od swojego towarzysza.- Trzeba nad tym pracować, aby ta miłość rozkwitła.
Brunet dotknął jej zarumienionego policzka i uśmiechnął się do niej. Ona odwzajemniła nieśmiało jego uśmiech i odgarnęła z twarzy niesforny kosmyk swoich kręconych włosów. Wpatrywali się w siebie dobre parę minut. Poczuli się jakby wszystko ucichło przestało istnieć, słychać było tylko dudnienie ich serc.

Brunetka zbliżyła się do niego i zadziwiając samą siebie pocałowała go. Czarnowłosy z chęcią zaczął smakować jej ust. W końcu od tak dawna chciał to zrobić. W tej chwili liczyli się tylko oni.A to był niestety tylko piękny sen.
***
Dzisiaj trochę rotymancznie ;) Miał być wczoraj ale siostra siedziała i siedziała i siedziała,aż w końcu zasnęłam :D Mam nadzieję,że rozdział się podoba. Jak się pewnie domyśliliście jest od on poświęcony tylko Albie i Facundowi. Teraz patrzę,że trochę krótki wyszedł ale lepszy taki niż żadny.;D Nie wiem kiedy kolejny.

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 7

7.
Blog Alby R.:Wpis nr 6
Wiecie z czego zdałam sobie sprawę? W mojej klasie jest dużo brunetów...Tak wiem dziwne spostrzeżenie ale co tam. O jednym już wam pisałam,a teraz na horyzoncie pojawił się drugi. Nie,nie podoba mi się. Właściwie nawet jeśli by mi się podobał to i tak z naszego związku by nic nie wynikło. On jest z wyższej klasy,a ja...ja z bardzo niskiej.Z tego co mi wiadomo ma dużo pieniędzy, mieszka w wypasionym domu i wiedzie mu się doskonale. Mi nie... Mieszkam w małym jednorodzinnym domu z siostrą w pokoju. Wręcz cudownie. Do tego ma dziewczynę-piękna o dobrym guście ale wredna. Ona no cóż znalazła sobie we mnie wroga. Pewnie teraz zadajecie sobie pytanie dlaczego? Bo rozmawiałam z Facundem(tak ma na imię ten brunet). Taa katastrofa,bo przecież jak taka dziewuszka jak ja może rozmawiać z takim chłopakiem jak on? Przecież to nie logiczne... Dobra mam już dość pisania o tym bogatym paniczu. Chcecie wiedzieć co tam u mojego pierwszego bruneta? Może na początek zdradzę wam jak ma na imię,bo ja już wiem. Przystojny brunet o  jakże przepięknych czarnych oczach ma na imię Ruggerro. Piękne imię prawda? Niestety wiem o nim tylko tyle... Unikam go...Dlaczego? Najprawdopodobniej jest chłopakiem,który podoba się dziewczynie,którą polubiłam,a ja nie chce tracić z nią znajomości  Trudno tak bywa...Przeżyłam już tyle zawodów miłosnych,że jeden w tą czy w tą nic nie zmieni. Kończę już marzyć o moich brunetach i wracam do szarej rzeczywistości.Jak dowiem się czegoś nowego to wam napisze. Pozdrawiam albaar.
Alba westchnęła i wyłączyła komputer. Lubiła pisać bloga, miała tam swoich ulubionych czytelników,którzy zawsze z niecierpliwością czekali na jakieś nowinki z jej życia. Może to się wydawać dziwne,ze Alba opowiadała o swoim życiu osobom,których nie zna. Ale ona nie miała komu się zwierzyć,a bardzo lubiła przelewać swoje uczucia i emocje na "papier". Alba spojrzała na zegarek i jeszcze raz westchnęła. Była już 19,a ona nawet nie zabrała się za lekcje,których miała niestety dużo. Z wielką niechęcią wzięła książki i próbowała skupić się na pracy domowej. Niestety bezskutecznie. Ciągle miała przed oczami cudowny uśmiech Facunda i wesołe oczy Ruggera.
-Wyjdźcie z mojej głowy.-powiedziała na głos i potrząsnęła głową mając nadzieję,ze tym sposobem pozbędzie się swoich myśli.-To nic nie da.-powiedziała zrezygnowana.
*
-Candelaria?Co ty tu robisz?-Facundo otworzył drzwi do których ktoś natrętnie się dobijał. Nie był zbytnio zadowolony,gdy zauważył kto do niego przyszedł.
-Przyszłam porozmawiać.-powiedziała spokojnie. Candelaria postanowiła działać. Tak łatwo nie da o sobie zapomnieć. Cande jeśli coś chce to to dostaje,a w tej chwili chce mieć przy sobie Facunda i zrobi wszystko aby on do niej wrócił.
-Chyba już sobie wszystko wyjaśniliśmy.-powiedział niezbyt miłym tonem. Miał dość,że nikt nie umie uszanować jego decyzji.
-Przecież jesteśmy przyjaciółmi.-powiedziała cierpliwie chociaż miała ochotę w tej chwili przywalić brunetowi,żeby zrozumiał,ze to ona jest dla niego stworzona.
-No dobra wchodź.-powiedział powoli odsuwając się od drzwi aby brązowowłosa mogła wejść. Wiedział,ze Cande blefuje z tymi przyjaciółmi przecież nie znał jej od dziś. Wysłucha jej gorzkich zali,a później grzecznie poprosi żeby wyszła,a on wróci do rozmyślania jak zdobyć uroczą hiszpankę.
Candelaria czuła,ze nie jest tu mile widzianym gościem ale to jej nie zniechęciło.
-Jak Ci się układa?-zapytała gdy już wygodnie się rozsiadła.
-W porządku.-powiedział patrząc wszędzie byle nie na nią.-To po co tu przyszłaś? Bo raczej nie po to zeby rozmawiać o moim życiu.
-O twoim nie ale o moim owszem. Nie rozumiesz,ze ja cierpię? Nie mogę spać, nie mogę jeść, bo ciągle myślę o tym jak okropnie mnie potraktowałeś.-do oczu brązowowłosej napłynęły łzy.Oczywiście prawdziwe. Candelaria zagryzła wargę i czekała na reakcję Facunda. Trochę go okłamała,bo tak naprawdę jadła normalnie i spała maksymalnie 8 godzin więc wszystko było tak jak powinno ale przecież nie będzie jej sprawdzał.-Jak możesz zostawić mnie dla jakieś...jakieś wieśniaczki.-atakowała dalej widząc,że Facundo nie ma zamiaru odpowiedzieć.
-O czym ty mówisz?-spojrzał na nią mocno zdziwiony,
-No o tej czarnowłosej dziewczynie do której robiłeś maślane oczka.-powiedziała wywracając oczy.
-Alba nie jest wieśniaczką.-powiedział ostro.-I nie zostawiłem ciebie dla niej. To już nie można porozmawiać z koleżanką z klasy?
-Błagam cię.-Cande spojrzała na niego i prychnęła.-Mnie nie oszukasz.-wstała i skierowała się do drzwi.-Beze mnie zginiesz.-syknęła do niego i wyszła.

2 dni później

Blog Alby R: Wpis nr 7
Powiedźcie mi,że to co się dzisiaj wydarzyło to tylko sen.No tak przecież wy nie wiecie co się wydarzyło ..Zajęcia z chemii...Babka dzieli nas na grupy do zrobienia doświadczenia  Klasa liczy 22 uczniów ale ja musiałam akurat trafić na tą 3? Nie to szlag trafi. Taa dobrze myślicie. Jestem w grupie z R, F i C(dziewczyną z F). No przecież już gorzej być nie może...C mnie zje,a przy R i F w ogóle się nie skupię...Pozdrawiam albaar.
Alba opublikowała kolejny wpis na blogu,a ponieważ chciała zająć czymś innym myśli to przeglądała portal społecznościowy. Nagle usłyszała dźwięk wiadomości. Nie nie na telefonie tylko właśnie na tym portalu społecznościowym powiedźmy,że był to facebook.
F.G"Cześć."
-Co on sobie myśli,że jak już jesteśmy razem w grupie to już jesteśmy znajomymi.-powiedziała do siebie Alba.
A.R"Na zrobienie doświadczenia mamy tydzień. W szkole zgadamy się kiedy to zrobimy. Na razie."
-Niech sobie nie myśli,że może mnie tak łatwo mieć.-mruknęła Alba.
F.G"Zrobiłem Ci coś?Dlaczego od paru dni jesteś dla mnie chłodna?"
Alba wzruszyła ramionami i jak najszybciej wylogowała się z portalu.

Dom Jorga

-Upiekło się nam. Mamy w grupie chemika więc będziemy mieli dobrą ocenę z doświadczenia.-powiedział Xabiani i sięgnął po pilota aby przełączyć program.-Jorge mówię do ciebie od 10 minut.-powiedział spoglądając na przyjaciela,który najwyraźniej odpłynął.-Martina przyszła.
-Co? Gdzie? Jak? Kiedy?-Jorge wstał jak oparzony ale gdy zobaczył śmiejącego się przyjaciela usiadł.-
Haha bardzo śmieszne.-powiedział przewracając oczami.
-Nadal o niej myślisz?-zapytał przyjaciela gdy przestał się śmiać.
-Kto ci powiedział? Lodovica?
-Nie musiała. Widać to,aż dziwne,że jeszcze nie dostałeś po gębie od Pabla.
-Nie ważne. Powoli mi przechodzi.-powiedział i poszedł do kuchni po napój.
-Jasne.-usłyszał głos Xabianiego.-Daj sobie z nią spokój i bierz się z Mechi.
-Ale Mercedes mi się nie podoba. A nie będę z nią dlatego,że ona tego chce.
-Ale kto wie może jakby Martina zobaczyła,że masz jakąś dziewczynę to by się tobą zainteresowała.
-Nie będę jej wykorzystywać.To moja przyjaciółka.Zresztą skończmy ten temat. Zaraz zacznie się mecz.-powiedział Jorge siadając na kanapie.A może Xabiani ma rację...Nie Jorge nie rób tego Mercedes...-skarcił siebie w myślach.
***
Nic więcej już dzisiaj nie wymyślę więc pozostaje wam się nacieszyc czymś takim :D Mam nadzieję,że się spodoba ;) Teraz juz wiecie kto jako pierwszy spodobał się Albie ;)
Kolejny nie wiem kiedy,a na drugim blogu chyba jutro :)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 6

6.
Po lekcjach
Mercedes siedziała przygnębiona na ławce przed szkołą. Choćby przyszła do szkoły nago to i tak nie zainteresowałaby tym Jorga.
-Stało się coś?-Mechi usłyszała pewien głos i gdy podniosła głowę zauważyła czarnowłosą dziewczynę.
-Nie obraź się ale chyba nie wiele powinno Cię to obchodzić.-powiedziała Mercedes.
-Przepraszam chciałam być miła.-powiedziała Alba i zamierzała odejść.
-To ja przepraszam. Tak w ogóle to jestem Mercedes.-powiedziała tym razem uprzejmiej.
-Alba. To jak powiesz mi co się stało? Wiesz czasami łatwiej wygadać się obcym niż komuś bliskiemu.-powiedziała przysiadając na ławce obok blondynki.
-Od pewnego czasu,a praktycznie od zawsze podoba mi się mój przyjaciel ale on nie zwraca na mnie uwagi.-zaczęła Mechi.-Woli oglądać się za nowobogacką dziewuchą.-powiedziała z grymasem na twarzy.-A ja jestem mu tylko potrzebna gdy ma jakiś problem i mu się komuś wyżalić.
-Poważna sprawa.-westchnęła czarnowłosa.-Eeee...Tak trochę zmienię temat. A możesz mi trochę przybliżyć nasza wspaniałą klasę?-zapytała.-Ty ich już trochę znasz,a ja chciałabym zobaczyć czy nadaje się tu.
-A twoi rodzice mają kasę?-zapytała prosto z mostu.
-Na chleb nam starcza. Jakieś oszczędności maja.-powiedziała niepewnie,a Mechi się zaśmiała.
-Mieszkasz w willi z basenem?
-Nie...W małym domku jednorodzinnym.-odpowiedziała.-To źle?-zapytała z przerażeniem.
-Dla mnie nie,bo to oznacza,że żyjesz na moim poziomie ale dla Martiny,Candelarii,Facunda i Pabla już się nie nadajesz.
-I tak nie wiem którzy to.-wzruszyła ramionami Alba.-Generalnie to nie przyglądałam się ludziom z klasy.-"Oprócz jednego bruneta."pomyślała.
-Jeden z nich właśnie zmierza w naszą stronę.-powiedziała Mercedes,a Alba podążyła za jej wzrokiem i ujrzała uśmiechniętego Facunda zmierzającego do nich. Nie zastanawiając się dłużej Alba wstała i pociągnęła blondynkę za sobą.
-Chodźmy stąd.-powiedziała i posłała chłodne spojrzenie brunetowi.Po co miała zawracać sobie nim głowę skoro on myślała tylko o pieniądzach,a jej ich brakowało. Wolała zając się swoim pierwszym brunetem,który najwidoczniej nie był obrzydliwie bogaty, więc miała u niego jakąś szansę.-Mam do ciebie pytanie.-zaczęła Alba.-Bo chodzi mi o...-czarnowłosa nie skończyła swojego pytania,bo za ich plecami rozległo się wołanie.
-Mechi,kochana blondyneczko musisz mi pomóc.-obydwie jak na komendę odwróciły się.Alba stała w osłupieniu gdy zobaczyła do kogo należał ten melodyjny głos.
-Ja muszę już iść.-wydusiła z siebie,odwróciła się na pięcie i poszła przed siebie.Gdy zniknęła im z pola widzenia przysiadła na pobliskim pieńku drzewa i próbowała ochłonąć. Jak dobrze,że nie skończyła zdania.Jakby Mercedes dowiedziała się,że Albie spodobał się jej przyjaciel to by ją wyśmiała. Wyraźnie było widać,że są ze sobą blisko. A może to przez z niego Mercedes chodzi smutna...
*
-Żyjesz?Facundo mówię do Ciebie.-Pablo machał przyjacielowi ręką przed oczami ale ten nawet na to nie reagował. Pablo podążył za wzrokiem Facunda ale nic tam nie zauważył.
-O Pablo co ty tu robisz?-Facundo ocknął się i spojrzał na przyjaciela zdziwiony.
-Martina wysłała mnie na przeszpiegi.-powiedział i aktorsko wywrócił oczami,a Facundo pokręcił tylko głową.-Taa ja już też mam dość ale miałem się wypytać o jakąś Albę,a zadania mojej księżniczki trzeba spełnić. A więc czy to jest ta Alba co doszła do naszej klasy.
-A skąd Tini o tym wie?-zapytał zdziwiony Facu.
-Przed Tini nic się nie ukryje. A więc chodzisz z Albą?-zapytał się zdezorientowanego chłopaka.
-Nie, nie chodzę z nią i raczej wątpię żeby to miało kiedykolwiek się wydarzyć,bo właśnie przed chwilą kompletnie mnie olała.-odpowiedział nieco wkurzony. Czy oni nie mają własnego życia tylko muszą się wtrącać w moje?zadał sobie pytanie w myślach.-Już koniec przesłuchania?-zapytał i nie czekając na odpowiedź odszedł w stronę samochodu.
-Nie wkurzaj się na mnie!-krzyknął za nim Pablo.-Dzieci...-powiedział i pokręcił głową.
*
-Odczep się od mojego chłopaka.-do rozmyślającej Alby podbiegła rozhisteryzowana Candelaria.
-Nie bardzo rozumiem.-powiedziała zdezorientowana.
-Nie udawaj głupiej. Facundo jest mój i jeśli zbliżysz się do niego to pożałujesz.-brązowowłosa zaczęła krzyczeć,a później odeszła zostawiając Albą w kompletnym oszołomieniu.
-Wariatka.-szepnęła do siebie kręcąc lekko głową.
***
Taki jakiś bez ładu i składu...I do tego wyszedł krótki.Widzę,że jesteście ciekaw któż to się podoba Albie ;] Ja wiem ale jeszcze wam nie powiem ;) Kolejny będzie pewnie gdzieś tak wtorek/środa a na drugim blogu  może jutro ale nie obiecuję.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 5

5.
-Candelaria zachowuje się jak dziecko.-powiedział Pablo do Martiny gdy ta zrelacjonowała mu rozmowę z przyjaciółką.-Nie możesz wybierać między przyjacielem,a przyjaciółką.-brunet pokręcił głową.
-Wiem ale co mam zrobić? Nie chcę jej stracić, jest dla mnie jak siostra.-powiedziała rozkładając bezradnie ręce.
-A Facu jest dla ciebie jak brat.-powiedział i spojrzał na swoją dziewczynę po czym ją przytulił.-Daj im ochłonąć zobaczysz wszystko się ułoży.Pogadają ze sobą i nadal będą przyjaciółmi.
-Oby...Coś mi się wydaje,ze Candelaria tak łatwo nie odpuści...-powiedziała Martina i mocniej wtuliła się w Pabla.
-Ale będzie musiała. Przecież nie zmusi Facunda aby ja pokochał.
-Dlaczego on tak nagle stwierdził,że jej nie kocha...-zastanawiała się Martina.
-Tini daj już spokój. Czasami tak bywa,że uczucie wygasa. Pomyślmy o czymś innym.-Pablo chciał aby chociaż na chwilę jego dziewczyna zainteresowała się czymś innym choćby nim.
-Nie Pablo teraz muszę pomóc przyjaciołom. Muszę pogadać z Facundem i dowiedzieć się o co chodzi.-powiedziała po czym wstała z kanapy, posłała Pablowi całusa i udała się do wyjścia.
-Cała Martina innym pomaga o sobie nie pomyśli.-powiedział Pablo głośno wzdychając. Zdał sobie sprawę,że co najmniej przez najbliższy tydzień nie będzie miał "pożytku" ze swojej dziewczyny.
*
-To jak powiesz mi o co chodzi?-Martina dotarła do domu Facunda i próbowała z niego wydobyć całą prawdę.
-Przecież już ci to tłumaczyłem. Nie kocham Cande i nie zamierzałem jej oszukiwać.-powiedział zdenerwowany Facundo.
-Tak nagle?Przecież pod domkami było wszystko okay.
-Nie licząc tego,że kłóciliśmy się kilka razy dziennie to tak było okay.-powiedział brunet z ironią w głosie.
-Oj to były małe sprzeczki. Facundo proszę Cię. To dla mnie naprawdę trudna sytuacja. Muszę wybierać między tobą,a nią.
-Ależ nikt Ci nie każe wybierać. Przecież możesz przyjaźnić się ze mną i z Cande jednocześnie.
-Nie mogę,bo jeśli Cande dowie się,że z Tobą rozmawiam to mnie zabije.
-Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Bez przesady Candelaria nie może ci zakazać ze mną rozmawiać.-Facundo popukał się po głowie.
Martina wstała i podeszła do okna. Oczywiście dobrze wiedziała,że Facundo ma rację nie sa w przedszkolu,żeby bawić się w takie rzeczy.Odwróciła się do Facunda.
-Pogadam z Candelaria jeszcze raz na spokojnie. Przecież nie mogę Cie do niczego zmusić.-powiedziała przypominając sobie słowa Pabla.-Trzymaj się.-powiedziała i przytuliła się na pożegnanie z Facundem. Kątem oka zauważyła kartkę leżącą na biurko były na niej zapisane dwa imiona :Alba i Candelaria.-Musze już iść.-powiedziała oniemiała. "A więc jest inna dziewczyna...Tylko kim jest ta Alba..."pomyślała będąc już przed domem bruneta.
*
-Co myślisz o tym brunecie?-zagadnęła siostrę Lena.
-Odczep się.-warknęła na siostrę Alba.-Nie myślę o żadnym brunecie.
-Jasne. Ale powiesz mi czy to ten sam o którym pisałaś na blogu?
-Ciekawskie jajo. Przecież już Ci mówiłam,ze to nie ten.-czarnowłosa wywróciła oczami."Czy ona musi być taka upierdliwa?"zapytała siebie w myślach. Kochała siostrę ale czasami miała jej dość.
-Czyli podoba ci się dwóch?-zapytała się siostry.
-Żaden mi się nie podoba.-Alba prawie krzyknęła.-Przecież prawie ich nie znam. Nawet nie wiem jak mają na imię.
-A jak się dowiesz to mi powiesz?-zapytała Lena i uklękła.-Proszę.
-Tak powiem.-powiedziała zrezygnowana.Teraz wiedziała,ze nie będzie miała życia,bo mała będzie ją dręczyć z tymi imionami.

Następnego dnia w szkole


-Cze...cześć.-Facundo powiedział niepewnie do Alby.Nigdy tak nie stresował się przy dziewczynach ale czarnowłosa tak na niego działała,że od razu po wypowiedzeniu jednego słowa zaschło mu w buzi i spociły mu się ręce.-Kojarzysz mnie?-uśmiechnął się nieśmiało.
-Cześć.-Alba uśmiechnęła się do Facunda.-To ty zostałeś napadnięty przez moja siostrę?-zapytała chociaż doskonale wiedziała.
-Tak to ja. Nazwała mnie frajerem ale chyba mówiła prawdę.-powiedział i zastanawiał się jak ma zaprosić ją gdzieś po lekcjach. Jednak stwierdził,że jeśli dopiero co wczoraj zerwał z dziewczyną to chyba niezbyt wypada. Natomiast Alba zastanawiała jak zapytać się bruneta o imię. Chodziła już 3 dzień z nim do klasy ale jakoś nie zainteresowała się jego imieniem. Ale od wczorajszego zdarzenia była bardzo ciekawa jak ma na imię ten przystojny brunet. Trochę okłamała siostrę,bo wiedziała jak jej pierwszy obiekt westchnień miał na imię. To jemu przyglądała się na każdej lekcji. Teraz też zaczęła się za nim rozglądać ale zauważyła tylko dziewczynę o brązowych włosach,która przyglądała się jej i Facundowi.-Szukasz kogoś?
-Ee...Nie tak tylko patrzę kto już jest.-powiedziała lekko czerwieniąc się.

Kilka kroków dalej 

-Widzisz już znalazł sobie inną.Co za dupek.-powiedziała Candelaria do podchodzącej do niej Martiny.
-Jeszcze Ci nie przeszło?-westchnęła Martina.
-A Tobie by przeszło po jednym dniu?-zapytała się.-Dlaczego Pablo rozmawia z Facundem?
-Po to jego przyjaciel.Co jemu też zabronisz rozmawiać z Facundem?
-Tak,bo mnie zdradził.
-Proszę Cię nie mieszaj w to ani mnie ani mojego chłopaka. To sprawia między wami. Kocham was oboje i nie mogę zrezygnować z przyjaźni z jednym z was. Załatwcie to sami.-Martina wreszcie powiedziała to co o tym sądzi.
-Czyli chcesz mnie zostawić z tym wszystkim samą?-powiedziała Cande zdziwiona słowami Tini.
-Nie chcę. Po prostu to jest wasz problem i mówienie mi czy Pablowi,że mamy z tym się przyjaźnić, a z tym nie jest kompletnie bezsensu. Porozmawiajcie sami na spokojnie. Wyjaśnijcie sobie wszystko i już.
-Czyli jesteś po jego stronie?-zapytała się Candelaria,a Martina westchnęła.
-Nie jestem po niczyjej stronie. Zrozum to wreszcie.-powiedziała Martina i odeszła od przyjaciółki.
-Pewnie zostaw mnie z tym wszystkim sama.-krzyknęła do pleców przyjaciółki.
*
-Cześć.-powiedziała uśmiechnięta Mercedes podchodząc do Jorga.
-Cześć.-odpowiedział Jorge nie patrząc nawet na Mechi. Spoglądał na Martinę. Widać było,że jest przygnębiona. Miał ochotę podejść do niej i ją przytulić ale wiedział,ze to mogłoby być dziwne zważywszy na to,że nigdy nie zamienili ze sobą nawet słowa mimo,że razem do klasy chodzą już 2 lata.
Mercedes podążyła za wzrokiem szatyna i westchnęła zdając sobie sprawę na co,a raczej na kogo patrzy.
"Czas wyleczyć się z tej miłości."powiedziała w myślach Mercedes i odeszła jak najdalej od Jorga.
Po lekcjach
Mercedes siedziała przygnębiona na ławce przed szkołą. Choćby przyszła do szkoły nago to i tak nie zainteresowałaby tym Jorga.
-Stało się coś?-Mechi usłyszała pewien głos i gdy podniosła głowę zauważyła...
***
Beznadziejny rozdział wiem ;/ Ale wena i szwankuje... Mam nadzieję,że chociaż coś się wam spodobało ;) Na drugim blogu postaram sie napisać rozdział jutro ale nie obiecuję,bo nie bardzo wiem co mam napisać. Nie wiem kiedy kolejny ;(


środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 4

4.
Weekend, park
Facundo i Candelaria siedzieli w parku na ich ulubionej ławce. Siedzieli tak od 10 minut ale nikt z nich nie rozpoczął rozmowy.
-Słuchaj.-rozpoczął Facundo.-Eee...Bo...Yyy...Między nami już nie jest tak samo. Nie wiem czy zauważyłaś.-nie wiedział co ma powiedzieć.
-Co ty gadasz?Nie nic nie zauważyłam zważywszy na to,że siedzimy tu już ładnych parę minut patrzymy się na biegające dzieciaki.-powiedziała zdenerwowana.
-Czyli wiesz co to oznacza?-brunet był zły na siebie,bo nie umiał Candelarii powiedzieć wprost tego co chciał.
-Dajemy sobie drugą szansę?-spytała z nadzieją
-Nie,że zostajemy przyjaciółmi.-powiedział spoglądając na nią
-Daj spokój.Nigdy nie będziemy przyjaciółmi.-Cande spojrzała na niego z politowaniem.
-No ale dlaczego?-zapytał
-Bo Cię głupku kocham.-wykrzyknęła i uciekła zostawiając bruneta mocno zdziwionego.
-Cholera jasna. I co ja mam teraz zrobić?-powiedział sam do siebie.
-Jak to co? Pobiec za nią.-usłyszał głos,który wyrwał go z zamyśleń. Naprzeciwko niego stała dziewczynka na oko 4-5 letnia,która wcinała lody.-Tylko frajer odrzuca taką dziewczynę.-Facundo popatrzył na nią zdezorientowany.
-Słucham?Czy ja dobrze usłyszałem frajer?-skąd takie małe dziecko znało takie słowa...
-Lena!Prosiłam żebyś nie zaczepiała nieznajomych.-brunet nie mógł uwierzyć,że właśnie przed nim o to teraz ukazała się nowa dziewczyna z klasy.-Przepraszam pana bardzo.
-To ty.-powiedział zszokowany.
-Znamy się?-co prawda czarnowłosa kojarzyła skądś tego chłopaka ale nie wiedziała za bardzo skąd.
-Chodzimy razem do klasy.-powiedział Facundo z nietęgą miną.
-Ee..serio?-zapytała i poczuła,że pieką ją poliki.-Przepraszam wiesz jestem nowa i nie mam pamięci do twarzy,a tak w sumie nie rozmawialiśmy w ogóle.
-Nie szkodzi. Przepraszam ale muszę iść.-powiedział i poszedł w kierunku w którym odeszła Candelaria. Nie dlatego,że poszedł jej szukać po prostu tędy najszybciej dojdzie do domu,a teraz tam chciała się znaleźć musiał wszystko przemyśleć.
-Do zobaczenia.-usłyszał w oddali głos Alby.
-To o nim pisałaś na blogu?-zapytała się siostry Lena.
-Ej skąd wiesz co piszę na moim blogu?-zapytała zdziwiona Alba.-Przecież nie umiesz czytać.
-Błagam Cię.Mam 6 lat wiem więcej niż wam się wydaje.-powiedziała Lena i popatrzała na siostrę z politowaniem.-No mów czy to oni pisałaś.
-Nie moja droga to nie o nim.-powiedziała.-Idziemy.-rozkazała siostrze.
-A o kim?-mała nie dawała za wygraną.-Ale on też jest brunetem.
-Owszem ale to nie ten sam człowiek. Weź przestań zadawać tyle pytań za smarkata jesteś.
-Dowiem się kto to.
*
-Muszę coś sobie kupić nowego do ubrania.-powiedziała Mercedes do Lodovici. Dzisiaj wybrały się razem na zakupy.-Coś w czym Jorge ujrzy we mnie dziewczynę.
Lodovica nie miała serca powiedzieć przyjaciółce,że Jorge zakochał się w Martinie. I to zakochał się tak,ze już się nie odkocha. Widać było na kilometr,że go wzięło.
-Co myślisz o tym?-Mechi pokazała jej naprawdę przepiękną bluzkę.
-Ładna.-powiedziała brunetka.
-Coś nie masz humoru. Pokłóciłaś się z Xabinim?
-Nie nie.Po prostu zerwałaś mnie rano z łóżka i teraz nie mogę się obudzić.
-Okay powiedzmy,że przyjmuję twoją wymówkę. Idę do przymierzalni.
-Eh...Jorge dlaczego ty nie możesz jej pokochać przecież ona by z mostu dla ciebie skoczyła.-szepnęła do siebie Lodovica.
- I jak?-Mechi wyszła z przymierzalni. Wyglądała bosko ale to i tak nie zrobiłoby wrażenia na Jorgu.-Spodoba się mu prawda?
-Myślisz,ze Jorge się w tobie zakocha,bo masz nową bluzkę?
-Nie. Zobaczy po prostu,że jestem równie ładna jak Martina.
-Zaraz co powiedziałaś?
-Myślisz,że jak jestem blondynką to jestem głupia?-Mechi popukała się w czoło.-Przecież widać,że Jorge robi maślane oczy do Martiny chyba od miesięcy.No już zamknij te usta,bo ci mucha wleci.-powiedziała i schowała się do przymierzali.
-Dobra jest. Ja się nie skapnęłam.-znów szepnęła do siebie.-Musi nieźle go obserwować.
*
-Cande błagam Cię nie płacz tyle.-Martina starała się uspokoić swoją przyjaciółkę.-Łzy nic tu nie pomogą.
-Jak mam nie płakać skoro właśnie zerwał ze mną mój chłopak w rocznice naszego związku!-brązowowłosa krzyknęła i rozpłakała się jeszcze bardziej. Od razu z parku pobiegła do domu Tini. Musiała się komuś wypłakać,a że ona była jedyną jej przyjaciółką pomyślała o niej. Martina natomiast nie wiedziała co ma zrobić. Rozmowa z Facundem najwidoczniej niewiele dała. Chłopak i tak zerwał z jej przyjaciółką. Była rozdarta. Usłyszała dźwięk smsa "Zrobiłem to ale nie czuje się ani odrobinę lepiej. Tini co mam robić.F."-Nigdy więcej się do niego nie odezwę. I ty zrobisz to samo.-rozkazała przyjaciółce Candelaria. Martina zrobiła wielkie oczy. Co miała zrobić? Była rozdarta zarówno Facundo jak i Candelaria byli jej najlepszymi przyjaciółmi,a teraz miała wybierać...
***
Jest 4 rozdział :) Podoba się? Pisany na spontanie :P Nie miałam nic wcześniej napisane wszystko wymyśliłam teraz. Jak myślicie kogo wybierze Martina?
Bardzo dziękuję wam za nominację ale nie będę brała w tym udziału. Na drugim blogu także dostałam ale tam już dawno wzięłam w tym udział więc drugi raz nie będę. Mam nadzieję,ze mnie zrozumiecie.
Na pewno zajrzę na wasze blogi jak znajdę czas ;)
Jutro wyjeżdżam pod domki na 4 dni więc rozdział pojawi się po weekendzie.
Komentujcie i dawajcie pomysły ;)